top of page
Akcesoria do szycia Flatlay

O Pracowni

DomiUszyje ma swoją historię – i zdecydowanie nie zaczęła się ona od pomysłu na firmę czy własną pracownię. Szycie pojawiło się w moim życiu w czasie, kiedy moje plany zawodowe wyglądały zupełnie inaczej. Z czasem połączyło się z tym, co było mi bliskie już wcześniej – pracą z dziećmi i ludźmi – i krok po kroku doprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem dzisiaj.

494743330_9958880704134608_5944205094197294447_n.jpg

Moja droga zawodowa początkowo miała wyglądać zupełnie inaczej. Przez pięć lat studiowałam Nauki o Rodzinie, a praca z dziećmi i ludźmi była mi bliska na długo przed tym, zanim zaczęłam zawodowo zajmować się szyciem.

Choroba mojego syna Szymona sprawiła jednak, że wiele wcześniejszych planów musiałam odłożyć. Przez długi czas to jego leczenie, opieka nad nim i potrzeby naszej rodziny wyznaczały rytm codzienności.

Właśnie wtedy pojawiło się szycie. Początkowo było czymś moim – zajęciem, które dawało mi możliwość tworzenia i oderwania się od codzienności. Szybko jednak zwykłe „lubię szyć” przestało mi wystarczać. Chciałam naprawdę nauczyć się krawiectwa: rozumieć konstrukcję, technologię, poznawać kolejne techniki i wiedzieć, dlaczego coś wykonuje się właśnie w taki sposób. Zaczęły się więc kolejne lata nauki, kursów i zdobywania zawodowych kwalifikacji krawieckich.

Od pomagania do DomiUszyje

Szycie bardzo szybko stało się również sposobem na pomaganie. Szyłam rzeczy przekazywane na bazarki charytatywne, z których środki przeznaczane były na leczenie Szymka.

Później pojawiły się pierwsze warsztaty krawieckie. One również początkowo miały charakter charytatywny. I właśnie podczas nich odkryłam coś, czego wcześniej zupełnie nie planowałam – że uczenie innych szycia daje mi ogromną satysfakcję.

487150384_1419600415682927_8544089333897125478_n.jpg
Tak zaczęły się warsztaty

DomiUszyje zaczęło rosnąć

​

Moje wcześniejsze doświadczenia związane z pracą z dziećmi i ludźmi zaczęły naturalnie łączyć się z krawiectwem. Pojawiało się coraz więcej uczestników, kolejne grupy i osoby, które po pierwszych zajęciach chciały wracać i uczyć się dalej.

Nie wydarzyło się to w kilka miesięcy. DomiUszyje rozwijało się krok po kroku przez kolejne lata – razem ze mną, moimi umiejętnościami i kolejnymi pomysłami na zajęcia.

20260720_211104.jpg

Twórcza Nić

​

Kolejnym etapem tej historii stała się własna, stała pracownia w Sulejówku – DomiUszyje – Twórcza Nić. Miejsce, w którym mogę dziś rozwijać to, co przez kilka lat powstawało w różnych miejscach i w różnych formach.

Twórcza Nić nie jest więc początkiem DomiUszyje. Jest kolejnym rozdziałem historii, która zaczęła się dużo wcześniej – i której dalszą część właśnie piszę.

bottom of page